Licznik konwersji pokazuje zero, a zgłoszenia przychodzą
To jedna z tych sytuacji, w których łatwo wyciągnąć najgorszy możliwy wniosek: że strona nie działa i że reklama nie ma sensu. Najczęściej jest inaczej. Zgłoszenia docierają, tylko nikt ich nie liczy, a przyczyna jest zwykle jedna z czterech.
Pierwsza: formularz nie przeładowuje strony
Najstarszy sposób liczenia zgłoszeń polega na zliczaniu odsłon strony z podziękowaniem. Działa, dopóki wysłanie formularza faktycznie przenosi odwiedzającego pod nowy adres. Nowsze formularze wysyłają się w tle i pokazują komunikat w miejscu, w którym przed chwilą był formularz. Adres się nie zmienia, odsłony nie ma, licznik zostaje na zerze.
Skutek jest podstępny, bo nic się nie psuje widocznie. Zgłoszenia przychodzą na skrzynkę, właściciel widzi w panelu zero i po kilku tygodniach wyłącza reklamę, która akurat działała.
Druga: konwersja podpięta pod kliknięcie
To poprawka na pierwszy problem, robiona w pośpiechu: skoro nie ma strony z podziękowaniem, policzmy naciśnięcie przycisku. Liczby natychmiast przestają być zerem, więc wygląda to na rozwiązanie.
Tyle że wtedy liczy się każda próba, także ta nieudana. Ktoś nie zaznaczył zgody, ktoś wpisał adres z literówką, ktoś nacisnął dwa razy, bo nic się nie stało. Wynik jest zawyżony, a przy kampanii płatnej system reklamowy uczy się przyciągać ludzi, którzy naciskają przycisk, a nie tych, którzy wysyłają zgłoszenie. Błąd kosztuje tym więcej, im dłużej działa.
Trzecia: to samo zdarzenie liczone dwa razy
Typowy układ jest taki, że konwersję ustawia agencja w systemie reklamowym, a potem ktoś inny dokłada ją w analityce, przy czym analityka też przekazuje dane do reklam. Jedno zgłoszenie zamienia się w dwie konwersje. Rozpoznaje się to w minutę: wystarczy porównać liczbę konwersji z liczbą wiadomości w skrzynce za ten sam dzień.
Czwarta: liczysz samego siebie
Po każdej zmianie na stronie sprawdza się ją kilkanaście razy, a po wdrożeniu formularza wysyła się kilka zgłoszeń testowych. Przy stronie odwiedzanej przez kilkadziesiąt osób dziennie to nie jest szum, tylko istotna część wyniku. Wykluczenie własnych wejść to jedno ustawienie, a robi się je zwykle dopiero wtedy, gdy ktoś zauważy dziwną liczbę.
Jak rozstrzygnąć, która to przyczyna
Kolejność jest prosta i zajmuje kwadrans. Wyślij jedno zgłoszenie testowe i sprawdź, czy adres w pasku przeglądarki się zmienił. To rozstrzyga między pierwszą przyczyną a resztą. Potem porównaj liczbę konwersji z liczbą wiadomości w skrzynce za wczoraj: równo dwa razy więcej oznacza podwójne zliczanie, znacznie więcej bez pokrycia w skrzynce oznacza liczenie kliknięć. Na koniec sprawdź, czy Twoje własne wejścia są wykluczone.
Dopiero gdy wszystkie cztery są w porządku, a konwersji dalej nie ma, wniosek o braku zainteresowania jest uprawniony. Wcześniej to nie jest wniosek, tylko domysł oparty na zepsutym pomiarze.
Jedna rzecz, o której warto pomyśleć od razu
Jeżeli na stronie jest płatność, zapisuj zgłoszenie zanim odwiedzający przejdzie do zapłaty, a nie po. Osoba, która wypełniła formularz i odpadła przy płatności, jest najbliższa zakupowi ze wszystkich, które tego dnia weszły, a przy zapisie po płatności znika bez śladu. Opisaliśmy to szerzej przy stronach sprzedażowych z płatnością.
Pytania
- Jak w minutę sprawdzić, czy formularz przeładowuje stronę?
- Wyślij zgłoszenie testowe i spójrz na adres w pasku przeglądarki. Jeżeli po wysłaniu zmienił się na stronę z podziękowaniem, przeładowanie następuje i zliczanie odsłony zadziała. Jeżeli adres został ten sam, a komunikat pojawił się w miejscu formularza, to formularz wysyła się w tle i liczenie odsłony nigdy niczego nie policzy.
- Czy zliczanie kliknięcia w przycisk jest zawsze błędem?
- Nie, o ile świadomie wybieramy je jako miarę zainteresowania, a nie zgłoszeń. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta sama liczba trafia do systemu reklamowego jako konwersja i decyduje o budżecie. Wtedy płacisz za kliknięcia w przycisk, a nie za zgłoszenia, i nigdy się o tym nie dowiesz.
- Skąd mam wiedzieć, czy konwersja liczy się dwa razy?
- Porównaj liczbę zgłoszeń w swojej skrzynce z liczbą konwersji w panelu za ten sam dzień. Jeżeli wyszło dokładnie dwa razy więcej niż maili, prawie na pewno to samo zdarzenie jest zliczane osobno przez analitykę i osobno przez system reklamowy, a oba wysyłają dane do jednego miejsca.
- Czy moje własne wejścia mają aż takie znaczenie?
- Przy dużym ruchu nie. Przy stronie, którą odwiedza kilkadziesiąt osób dziennie, kilka własnych testów i sprawdzeń potrafi przesunąć wynik o kilkanaście procent, a po wdrożeniu zmian sprawdza się je zwykle kilkanaście razy w ciągu jednego dnia.